Nosz kurde! Że też ksiądz nie może w spokoju napić się piwa! Dobrze, że jeszcze pociągiem może jeździć, a nie na osiołku. Ale to pewnie byłoby wykorzystywanie zwierząt! OK, może ksiądz Kneblewski jest dla wielu kontrowersyjny, ale nadal jest człowiekiem, a piwerko jest dla ludzi.

Przypomnę tylko, co się stało, bo sprawa już dość stara. Otóż jakaś zbłąkana owieczka ujrzała w pociągu księdza Kneblewskiego, który sączył piwo. I owa owieczka zbaraniała! Fotka i donos do kurrrii i afera na cały kraj za sprawą, a jakże inaczej, Gazety Wyborrrczej.

Warto zerknąć na ciekawą dyskusję na Twitterze odnośnie księży i piwa:

Warto też przyjrzeć się zdjęciu poniżej. Nie, to nie fotomontaż, ani fakenews:

Zresztą znam osobiście jednego księdza, który lubi piwo. Nawet ostatnio sprezentowałem mu jedno ze słynnych, wędzonych piw z bawarskiego browaru Schlenkerla.

A belgijscy trapiści warzą słynne na cały świat piwo Chimay. Trapiści!!! Mam nawet w moim birofilskim barku Chimay blue Grande Reserve 2017. Czekam z odkorkowaniem (tak, jest korek, jak w szampanie) na specjalną okazję, może na przyszłoroczną kolędę? Ha!

W Polsce mamy znacznie poważniejszy problem niż piwerko księdza. Chodzi o społeczne przyzwolenie na siadanie za kółkiem po kielichu.

Wróćmy jednak do naszego rozdzierania szat nad bólami dupy.

Ból pieniężny (sekcja religijna)

A bo dobry katolik nie może być bogaty!!! Bogactwo złeee! Nie wierzysz? To przypatrz się, jak ten wielbłąd sunie przez Ucho Igielne, a taki bogacz to nawet nie zbliży się do bram Nieba. Św. Piotr osobiście mu pastorałem pokaże, gdzie jego miejsce. Zresztą nawet nie musisz być bogaty. Wystarczy, że chcesz zarabiać jak biały człowiek. I „przypadkiem” łączysz to z wartościami.

Kiedyś sam się przekonałem, gdy realizowałem pewien projekt związany z Kościołem. Efekt projektu miał być następnie sprzedawany. Co się nasłuchałem od pewnych pań… Że kupczę świętością i w ogóle skarżyły na mnie w Kurii…

Zresztą nie trzeba realizować jakichś „świętych” projektów, żeby się nasłuchać. Wystarczy robić biznes i przekonywać, że katolik jest powołany do bycia bogatym. Najłagodniejsze co usłyszałem w tym kontekście, że to protestantyzacja Kościoła katolickiego.

Bardzo lubię ten cytat, który chyba wypowiedział mój znajomy: „Złego człowieka z pieniędzmi może powstrzymać tylko dobry człowiek z pieniędzmi”. Choćby dlatego katolik ma prawo i obowiązek być bogatym.

Wiesz co? Wiesz co? [świadome denerwujące powtórzenie] Weź nie gadaj, weź kup e-book „Katoliccy miliarderzy” [klik]. I przekonasz się jak to jest z tymi pieniędzmi.

Ból pieniężny (sekcje celebrycka)

Pewnego dnia Anna Lewandowska (ta od RL9) wzięła i wynajęła mały odrzutowiec. Musiała gdzieś polecieć i tak było najkorzystniej. W końcu ogarnięta żona bogatego męża może mieć ekstra transport. No i tak się złożyło, że Ania, z córeczką na ręku, sieknęła sobie fotkę na tle latającej maszyny i wrzuciła na Insta…

Co się burza rozpętała! Hejterzy prześcigali się w hejcie, że „jak ona tak mogła samolot wynająć, że kim ona jest, że śmie latać samolotami, jak jest taka bogata, to niech da na biedne dzieci, a nie się rozbija po świecie… itd, itp….

Może to i nie taki ból dupy tylko zwykła zazdrość, która ma uniwersalny charakter?

Z drugiej strony…. Pamiętam jak pierwszej połowie lat 90. odwiedziła mnie rodzina z Niemiec. Przyjechali Toyotą czy Fordem. Tak czy inaczej, samochód się wyróżniał na tle fiacików, trabantów, syrenek i innych tarpanów. Wystarczyła jedna noc, by rano okazało się, że ktoś urwał antenę, pogiął wycieraczki i zarysował lakier…

Ból naukowy

To mnie zawsze rozbawia. Amerykanie właśnie ogarnęli jakieś kolejne odkrycie czy wynalazek albo są blisko czegoś nowego. A w Polsce (widziałem to parę razy) jakiś poważny pan w kitlu, w jakimś laboratorium, mówi przed kamerą, że to, co tam amerykanie zrobili to raczej nie możliwe. To sajens fikszyn.

Tylko dlaczego rakiety startują z Cape Canaveral na Florydzie, a nie z Półwyspu Helskiego? Dlaczego to w USA jest Dolina Krzemowa, a u nas głównie doliniarze? Dlaczego to w USA powstał Facebook i stał się globalnym sukcesem? A Nasza Klasa nie dość, że jest tylko po polsku, to w dodatku obecnym właścicielem jest Axel Springer?

OK, nauka i biznes to może trochę dwie różne rzeczy… ale chyba tylko u nas.

Cóż poradzić? Najlepiej się nasmarować gdzie trzeba jakimś środkiem przeciwbólowym, zewrzeć poślady i zabrać się do roboty. PKB się samo nie nakręci, a sukces sam z siebie się nie wydarzy!