Co robić w oczekiwaniu na 2. część 7. sezonu zombie-serialu „The Walking Dead”? Można na przykład oglądać inny serial. Teraz wybór jest naprawdę przeogromny. Ja jednak wpadłem na lepszy pomysł. Umiliłem sobie oczekiwanie książką „Zombie.pl”, Łukasza Radeckiego i Roberta Cichowlasa. Przeczytałem ją z przyjemnością, mimo że recenzje masakrują to dzieło. Np. w taki sposób, jak poniżej (w serwisie www.lubimyczytac.pl):

Czytanie tej powieści można porównać do popełniania seppuku – wątpliwa przyjemność. Kiedy sobie pomyślę, że miałabym przeczytać jeszcze jedno „coś” ich autorstwa mój mózg krzyczy „NIE!”. Kupno tej książki uważam, za najgorszy wybór w tym roku. Ostrzegam Was- nie kupujcie tego! No chyba, że chcecie się skazać na grafomańską torturę gdzie najbardziej zastanawiające jest jakim cudem można przespać apokalipsę?

Fajna ta recenzja, co?

Albo taka:

Każdy powinien domagać się zwrotu pieniędzy i przede wszystkim czasu. Lektura jest straszna i dobrnięcie do finału można porównać do zdobycia ośmiotysięcznika. Kuleje wszystko, styl, pomysły i realia. Miało być w Polsce, a jest Ameryka. Historia tak nierealistyczna i to nie ze względu na zombie. Autorzy chyba nie mają pojęcia o naszym kraju, skoro piszą o broni i walce z zombie.

Wow, trzepnęło mnie, niczym podwójna setka na czczo.

Są też recenzje bardziej przygnębiające w swoim optymizmie, jak np. ta:

Akcja „Zombie.pl” jest szybka, z licznymi niespodziewanymi zwrotami. Mimo iż dużo w niej schematów znanych z innych powieści i filmów, to książka wciąga czytelnika,
a prosty, lecz zarazem plastyczny język sprawia, że lektura jest przyjemna. Oczywiście pod warunkiem, że lubi się krwiste, brutalne sceny. Bowiem w Zombie.pl fragmentów spod znaku gore jest dużo i są bardzo sugestywnie opisane, co mi osobiście odpowiada.

Przytaczam ją, bo jest autorstwa blogerki www.wiedzma-czyta.blogspot.com, którą przypadkiem wypatrzyłem na Instagramie. Polubiła zdjęcie książki pt. „Zając”, Grzegorza Kasdepke, którą ja sam (tę książkę) zrecenzowałem krótko: Tarrantino dla dzieci. Poza tym to bardzo zabawne, że ta Wiedźma pisze o sobie, że „panicznie boi się klaunów i majowych chrząszczy.”

Ekhem… to wracam do głównego wątku, bo brakuje mojej recenzji.

„Zombie.pl”, to kwintesencja kiczu, przewyborna porcja książkowej tandety i plastiku zbudowana ze znanych i ogranych motywów i chwytów, które fajnie łechcą zakamarki mojego mózgu. Książkowe zombie trochę mi go nadgryzły i pomyślałem, że ta książka, to fajna fabuła do eRPeGa. Już się tym podzieliłem z kolegą Ignacym, który potwierdził krwistym uśmiechem moje intuicje.

W każdym razie w „Zombie.pl” wypatrzyłem np. motyw z dawnej wersji gry komputerowej „Resident Evil”, w którą grałem na starym komputerze, który miał ledwo 128 mb ramu! Tym motywem jest mutant zombie, którego trudno zabić (bo wiadomo, żywe trupy trzeba zabijać, żeby się przed nimi obronić :-)). Jest wielki, silny, ma łapy jak King Kong i wygląda jak krzyżówka Pudziana z Popkiem na podwójnym koksie.

Inny znany motyw w książce, to przebudzenie się głównego bohatera po ostro zakrapianej imprezie w post-apokaliptycznym świecie. Podobnie było w pierwszym odcinku, pierwszego sezonu „The Walking Dead”… Z tym wyjątkiem, że pobudka Ricka nastąpiła w szpitalu, a on sam był wcześniej ciężko ranny w wyniku policyjnej strzelaniny. Chociaż to nie jest oryginalny motyw. Został zaczerpnięty z książki „Noc Tryfidów” Johna Wyndhama, którego bardzo lubię i od razu polecam jego „Poczwarki”. Obydwie książki to LSD dla mózgu, chociaż bez grama zombie.

Malbork pełen zombie

Motyw próby budowania społeczności w świecie zrujnowanym przez zombie, to klasyka wyssana z „The Walking Dead”. W „Zombie.pl” pada na oryginalną lokację: zamek w Malborku i to tuż po inscenizacji oblężenia. Zatem wiele żywych trupów, to niemieccy rycerze :-).

Na jedno warto zwrócić uwagę – główny bohater dochowuje wierności żonie, pomimo że nie ma żadnej pewności co do jej losu (ona mieszka w Poznaniu, do którego dojazd jest bardzo utrudniony), a u boku ma… tancerkę erotyczną. Takiego wątku nie ma nawet w serialu TWD, w sensie tancerki 🙂

Tyle o książce, którą proponuję kupić tu: KLIK

 

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika The Walking Dead (@amcthewalkingdead)

 

A jak komuś jeszcze mało, to może kupić grę planszową Atak Zombie, również polskich autorów. Zastanawiam się nad jej nabyciem. Chociaż żona coś tam mruczy, że jak kupię, to będę spał sam, to znaczy z tą grą pod pachą. No dobrze, biorę to na klatę.

W każdym razie, wracając do wątku z początku wpisu – ciąg dalszy serialu „The Walking Dead” rusza 12 lutego. Ciekawe czy Negan zostanie pokonany, a Lucille połamana i spalona (spokojnie, to tylko jego kij bejsbolowy, którym rozprawia się nie tylko z zombie), a Rick Grimes ostatecznie zostanie jedynym i niekwestionowanym przywódca ocalonych?

Ogólnie siódmy sezon mógłby być ostatnim. Mam wrażenie, że serial zjada (nomen omen) własny ogon i to na żywo!

Do przeczytania!

Polub bloga na Facebooku, śledź na Twitterze, zapisz się na Newsletter
Obserwuj mnie na Instagramie

Zobacz, to jest ciekawe