Czy to jest dobry moment, żeby zaproponować Ci obejrzenie trzech intrygujących filmów:  Cube, Lot nad kukułczym gniazdemTruman Show? Ja sam odkryłem je na nowo. To całkiem niezłe katharsis. Nawet jeśli już je widziałeś, warto posmakować ponownie. Może odnajdziesz w nich siebie?

Dla mnie jednym z najciekawszych motywów tych historii jest ich zakończenie: Kazan, autystyczny geniusz matematyczny, wielki wódz BramdenTruman Burbank, wydostają się ze swoich nieprzyjaznych, śmiercionośnych światów. Przekraczają granicę ku wolności, której od dawna tak bardzo pragnęli: otwierają drzwi, idą w kierunku światła, znikają nam z oczu.

Przecież musieli przegryźć się najpierw przez niewidzialny mur ludzkich postaw, znacznie bardziej niebezpiecznych niż mordercze pułapki takie jak te w kolejnych „pokojach” Cube’a.

Piekło to inni

Dlatego słusznie napisał Sartre, że „piekło to inni”. Spójrz, bohaterowie „Cube’a”, wrzuceni w tajemniczy sześcian-zagadkę, mogli stanowić zgrany zespół. Mogli wspólnymi siłami wydostać się na zewnątrz. Myślę nawet, że ktoś dobrał ich według pewnego klucza: Quentin – policjant, urodzony przywódca, Leaven – studentka nauk ścisłych, Halloway – psycholog, Rennes – specjalista od ucieczek z więzienia oraz Worth, architekt, który brał udział w projektowaniu zewnętrznej powłoki sześcianu.

A jednak w drodze ku wolności ogarnęło ich piekło relacji, w które weszli mniej lub bardziej przypadkowo. Jak pisze Maciej Parowski w recenzji filmu na portalu Filmweb.pl:

Odnaleźć się w tym świecie, odszukać drogę wyjścia, dogadać z partnerami w złym losie albo spróbować wykorzystać ich i wykiwać – oto zadanie dla bohaterów. W klaustrofobicznej przestrzeni wielokolorowych pomieszczeń-pułapek Natali odsłania odwieczny dramat człowieczej solidarności, agresywności, niepewności. Grę w przeżycie, w pożądanie, we władzę, w zdobycie wiedzy

lot nad kukułczym gniazdem

Lot nad kukułczym gniazdem

Pewnie dlatego tym, który wydostał się na zewnątrz był autystyczny Kazan, który nie był wplątany w „grę w przeżycie”, tak jak pozostali bohaterowie.

Randle McMurphy, złodziej i chuligan, główny bohater „Lotu nad kukułczym gniazdem”, nie wykorzystał i nie wykiwał partnerów. Stał się katalizatorem zmian w dusznej atmosferze szpitala dla psychicznie chorych. To on przywrócił dawno zapomnianą godność podopiecznym sadystycznej siostry Ratched. Jej obsesją było podporządkowywanie, wyzuwanie z indywidualizmu, pacyfikacja.

Wcale się nie dziwię, że wielki wódz Bromden udawał głuchoniemego. Żył w swojej „psychicznej jaskini”, z której wydobył go dopiero McMurphy. Ten jednak ostatecznie nie był w stanie uciec ze szpitala, gdy kolejna seria „terapeutycznych” elektrowstrząsów zamieniła go w „warzywo”, dlatego Bromden, tuż przed swoją ucieczką, pomógł bezbronnemu przyjacielowi uśmiercając go przez uduszenie poduszką.

Iluzje szczęścia

Zupełnie inny wydźwięk ma w Cube’ie śmierć Halloway.  Przecież Quentin nie dlatego wypuszcza z rąk Halloway, która wisi na linie badając zewnętrzną powłokę sześcianu, bo nie jest wstanie jej utrzymać. Po prostu tak mu wygodniej, po co ma się nadal użerać z babą, która wypomina mu błędy przeszłości i przez to podważa jego autorytet.

A może nie potrafił wziąć za nią odpowiedzialności w tej nietypowej sytuacji? Ale to właśnie on na końcu przegrał nieomal pogrążając ostatniego z bohaterów.

The_Truman_Show

Truman Show

Jednak więźniowie zabójczego sześcianu i penitencjariusze szpitala psychiatrycznego, mieli jako taką świadomość swojego marnego położeniu. Takiego komfortu był pozbawiony Truman Burbank, z filmu Truman Show. Wiedział, że żyje w możliwie najlepszym miejscu na ziemi. Jednak wszytko wokół niego było fikcją: jego małżeństwo z Meryl, przyjaźń z Marlonem, praca, codzienne życie, nawet mieszkanie i miasteczko, które są po prostu planami filmowymi reklam, a wszyscy wokół, łącznie z bliskimi, to aktorzy.

Przebudzenie konsumenta

Truman był idealnym konsumentem. Wydawało mu się, że ma wpływ na swoje życie, na wybory. Tymczasem wszystko było dla niego dokładnie wymierzone, dopasowane, nic nie działo się przypadkiem, bo na każdym kroku był obserwowany przez Wielkiego Reżysera i rzesze widzów. A on nie zdawał sobie sprawy z tego wszystkiego. Poruszał się w bańce iluzji: że właściwie postępuje, że ma wpływ na coś, że wie co robi.

Jednak powoli budził się ze snu, dzięki dawnej, niespełnionej miłości, która powróciła po latach. Przebudził się trochę jak Bromden na skutek przyjaźni, której doświadczył od McMurphego. Truman nie dał się zaszufladkować, i na końcu rozbił tę bańkę opuszczając demonstracyjnie dotychczasowe pozorne życie.

Ci bohaterowie nie byli idealni, ale mieli szczególną cechę, początkowo może zupełnie niezauważalną, niedocenianą: byli autentyczni, nie bali się marzyć, wiedzieli dokąd chcą dotrzeć, „przebili się przez obłęd do sensu”.

Czy już spróbowałeś?

Polub bloga na Facebooku, śledź na Twitterze, zapisz się na Newsletter
Obserwuj mnie na Instagramie

Zobacz, to jest ciekawe